Pionierka

Uchodziła za ekscentryczkę: nie ukrywała emocji, kopciła fajkę, a prawdę waliła wszystkim prosto w twarz, przeplatając zdania kwiecistymi wiązankami przekleństw. I kochała góry. To właśnie ona, Halina Krüger-Syrokomska, dała początek kobiecej wspinaczce. To do niej należy większość pionierskich osiągnięć w taternictwie, alpinizmie i himalaizmie kobiecym. O jej życiu w książce „Halina” opowiada Anna Kamińska.

Zaczęło się od Zamarłej Turni

Niewielu z nas ma pojęcie, że w ogóle istniała. Zapytani o polskie alpinistki, odpowiadamy: Wanda Rutkiewicz. Natomiast Halinę Krüger-Syrokomską znają i cenią tylko ludzie gór, dla których jej osiągnięcia są milowym krokiem w kobiecej wspinaczce. A jej historia jest dość krótka.

Samodzielnie kobiety zaczęły się wspinać dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym. Nie miały przy tym szczęścia, wiele z nich zginęło. W 1929 r. szerokim echem odbiła się historia znanych zakopiańskich taterniczek. Siostry Skotnicówny spróbowały przejść południową ścianę Zamarłej Turni, ale wszystko skończyło się tragicznie. Kobiety odpadły od ściany i zginęły. Potem przez całe lata żaden kobiecy zespół nie odważył się iść tym szlakiem. Aż do roku 1960. Wtedy to Krüger-Syrokomska z koleżanką Danutą Topczewską przełamały mit „fatalnego szlaku”, wchodząc tą drogą na Turnię.

Pionierskie szlaki i rekordy

Potem przyszły kolejne sukcesy i rekordy, których Halina Krüger-Syrokomska ma na koncie całe mnóstwo. Jej zapisuje się wiele pierwszych kobiecych przejść w Tatrach i Alpach, pierwsze kobiece wejście na wschodni filar norweskiego Trollryggen, ustanowienie polskiego rekordu wysokości kobiet w Pamirze. Była także pierwszą Europejką, która zdobyła ośmiotysięcznik.

Wszystkie te osiągnięcia przetarły drogę na najwyższe szlaki świata kolejnym kobietom, którym już nikt nie próbuje udowadniać, że poważny himalaizm to nie jest zajęcie dla bab (a wystarczy przejrzeć prasę z lat 70., by przekonać się, że jeszcze niedawno tak właśnie myślano i pisano). Tę zmianę kobiety zawdzięczają właśnie Halinie. Wspinała się często w mieszanych zespołach z mężczyznami, ale szczególną radość sprawiały jej wyprawy w kobiecych grupach, także z Wandą Rutkiewicz, z którą zresztą wyprawiła się po raz ostatni.

Śmierć w górach

Z tej wyprawy – na K2 w 1982 r. – już nie powróciła. Nie chciała tam jechać, ostatecznie uległa namowom Rutkiewicz, decydując, że będzie to jej ostatnia wyprawa. Nie zginęła typową śmiercią himalaisty – nie runeła w przepaść, nie odpadła od ściany, nie przygniotła jej lawina. Zmarła przypuszczalnie na obrzęk mózgu, spowodowany chorobą wysokościową. Miała tylko 44 lata. Pochowano ją na K2, na cmentarzyku poległych wspinaczy, z ułożonym na piersi czekanem.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *